18 maja 2020

Anatomia góry - Rafał Fronia

Ta książka niewątpliwie coś w sobie ma: gawędziarski, lekki styl opowiadania oraz piękne zdjęcia. Autor dzieli się z czytelnikiem w sposób barwny i nieco poetycki swoimi dziennikami z podróży. Fronia potrafi ubierać swoje myśli w słowa oraz relacjonować przeżycia w taki sposób żebyśmy poczuli się uczestnikami wydarzeń.
A tych znajdziemy sporo w Anatomii góry, zaczynając od początków Rafała ze wspinaczką, jego miłością do Karkonoszy (ja też je uwielbiam!), poprzez wyjazdy i zdobywanie pierwszych szczytów w Alpach, podróżach na wulkany by w końcu znaleźć się na ośmiotysięcznikach. Autor wspomina również wątki z wyprawy na K2 organizowanej w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy z 2018r. (to on był autorem internetowych wpisów, które cieszyły się ogromną popularnością) oraz akcję ratunkową Tomka Mackiewicza i Eli Revol na Nanga Parbat.
Jak już wspomniałam ta książka ma coś w sobie, jest napisana i poprowadzona w innym stylu niż większość literatury górskiej dostępnej na rynku. Tutaj prym wiedzie zapis a'la pamiętnikowy, swobodne myśli, ukazywanie odczuć w sposób nieco chaotyczny (czyli jak to w życiu bywa) zachwyt przeplatany z ekscytacją czy strachem i niepewnością. Czytelnik nie znajdzie tutaj szczegółowych opisów tras, wspinaczek czy sprzętu a emocje, które towarzyszyły autorowi podczas wypraw. Tytuł książki Anatomia góry sugeruje coś zupełnie innego - po przeczytaniu lektury uważam, że jest nietrafiony aczkolwiek bardzo chwytliwy.
Fronia potrafi opowiadać, wciągać i angażować w swoje historie dzięki czemu książkę czyta się lekko i błyskawicznie. Ta swoista plastyczność języka oraz swoboda w doborze słów, metafor i porównań elektryzuje. Podczas lektury przeczytamy nawet kilka wierszy. Atutem są również zdjęcia w niej zawarte. Oprócz pięknych, górskich widoków podejrzymy troszkę codziennego wyprawowego życia.


To książka idealna dla "początkujących" maniaków literatury górskiej, wspaniale wprowadzi nas w klimat górskich ekspedycji - tak, że gotowi będziemy natychmiast spakować plecak i wyruszyć w podróż. Zaawansowani miłośnicy tego gatunku literackiego mogą poczuć się zawiedzeni chaotycznością i szkicową formą Anatomii.. nie znajdziemy w niej pikanterii, konkretnego stanowiska w kwestii akcji ratunkowej, surowych faktów... Plus: dodane na koniec kalendarium wyprawy było zupełnie niepotrzebne, zwłaszcza, że zamieszczane były one wcześniej na Facebooku... ale może komuś pozwoli usystematyzować chronologicznie wydarzenia.

"A ja? Szukam mej jedynej Góry. A skąd będę wiedział, że ją znalazłem? Bo to będzie ta ostatnia. Po niej innych już nie będzie, czuję, że takie szukanie Góry jest drogą do celu, tyle że celem jest sama droga, gdyż cel sam w sobie będzie końcem"

- oby pan Rafał znalazł swoją górę, szczęśliwie z niej wrócił i podzielił się z nami kolejnymi historiami.




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz